Wełna (czerwiec 2007)
Miejsce: rzeka Wełna
Skład: Siosterek, Tata, ja
Termin: 02-03.06 2007 r.
Dwudniowy wypad na bardzo sympatyczną rzeczkę Wełnę, tym razem bliżej jej źródeł (wcześniej dwa razy przepłynęliśmy odcinek między Rogoźnem a Obornikami). Teraz zaczynaliśmy trochę na północ od Gniezna - w miejscowości Pylewo, a kończyliśmy w Dziekszynie, parę kilometrów za Janowcem Wielkopolskim. Motywem przewodnim spływu na pewno były trzciny - Wełna miała chyba wyjątkowo niski poziom i miejscami (na rozlewiskach albo przy opuszczaniu jezior) wśród gęstwy trzcin nie można było nawet znaleźć właściwego kierunku płynięcia. Ale to błądzenie i przedzieranie się przez chaszcze też miało swój urok :-)

Miejsce: rzeka Wełna
Skład: Siosterek, Tata, ja
Termin: 02-03.06 2007 r.
Dwudniowy wypad na bardzo sympatyczną rzeczkę Wełnę, tym razem bliżej jej źródeł (wcześniej dwa razy przepłynęliśmy odcinek między Rogoźnem a Obornikami). Teraz zaczynaliśmy trochę na północ od Gniezna - w miejscowości Pylewo, a kończyliśmy w Dziekszynie, parę kilometrów za Janowcem Wielkopolskim. Motywem przewodnim spływu na pewno były trzciny - Wełna miała chyba wyjątkowo niski poziom i miejscami (na rozlewiskach albo przy opuszczaniu jezior) wśród gęstwy trzcin nie można było nawet znaleźć właściwego kierunku płynięcia. Ale to błądzenie i przedzieranie się przez chaszcze też miało swój urok :-)

Pogoda trochę nie dopisała, ale generalnie nie padało - jedynie krótki deszczyk drugiego dnia. Wszystko co powinno być, było - żołądkowa gorzka, fajny nocleg, trochę fotek. No i dodatkowo fantastyczna wyspa kormoranów na jednym z jezior po drodze - ptak na ptaku i zero śladów człowieka. Pozytywny wyjazd!



























