|
Jak może już wiecie – wróciliśmy.
Generalnie chyba trochę przeholowaliśmy z optymizmem i wiarą w nasze bezwarunkowe szczęście – po prostu dopadła nas nieubłagana ekonomia, a możliwości australijskie zaprezentowały się nam dość marnie. No i trzeba było podjąć jakieś wspólne, poważne i odważne decyzje.
Tym oto sposobem, po ponad 200 dniach spędzonych w podróży, a wcześniej jeszcze 100 w Norwegii, na początku marca pojawiliśmy się znów w Polsce. Udało się nam jeszcze po drodze zwiedzić Singapur i poznać jedną z najfajniejszych na naszej drodze osób – Grzesia. Dzięki wielkie za gościnę, przewodnictwo, transport i naprawdę mega wielką życzliwość!
Po powrocie pojawiło się dość problematyczne pytanie: co dalej? Mieszkanie wynajęte, lokatorzy mają umowę do czerwca, długów po uszy i jeszcze wyżej, a kredyt wzięty na wyjazd też sam się nie spłaci. Trzeba było coś zrobić.
Na szczęście jednak nasze szczęście tak do końca nas nie opuściło. Przygarnęli nas nasi bliscy, którzy podchodzą do wszystkich naszych pomysłów ze zdumiewającą wyrozumiałością, no i udało się nam obojgu w ciągu dwóch tygodni znaleźć pracę. I to na dodatek taką, że każde z nas jest zadowolone. Więc jest dobrze.
Dłubiemy teraz pilnie i odkładamy grosz do grosza, żeby się jak najszybciej wygramolić z finansowego dołka. A jednocześnie planujemy kolejne wyjazdy dalekie i organizujemy trochę mniej dalekie, akurat takie, na jakie nas teraz stać. Zapraszam na stronkę do „Co było” na foty z sudeckiej Andrzejówki oraz z wypadu do bunkrów Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego.
Stronka też już niebawem się zmieni, tak żeby bardziej pasować do tego, co teraz robimy.
Co będzie za pół roku, za rok – na razie nie wiemy. Mamy dużo marzeń, jeszcze więcej pomysłów, a z dnia na dzień też od nowa coraz więcej wiary, że nawet jeśli nie udało się nam okrążyć świata za pierwszym podejściem, to czemu by się nie miało udać za drugim?
Dziękujemy Wam wszystkim za wsparcie – zarówno tym z Was, którzy w nas wierzyli, jak i tym, którzy ciągle wierzą. Dzięki Wam, a częściowo również z Wami, udało się nam przeżyć największą (jak na razie) podróż naszego życia, której na pewno nigdy nie zapomnimy. Mimo że nie zawsze bywało różowo, jesteśmy dumni z tego co udało się osiągnąć i już z góry cieszymy się na ciąg dalszy.
Szczególnie dziękujemy naszym sponsorom - m.in. Dominikowi i Wiśni z internetowego sklepu Sail & Rock (www.sailandrock.pl), ale również wszystkim darczyńcom prywatnym.
Do Was też odezwiemy się niebawem, nieco bardziej osobiście :-)
Do zobaczenia gdzieś na szlaku!
Natalia i Adam – www.jaknajdalej.pl
|
|||||||||||
























Komentarze (3)




